BYTOM - miasto moje, a w nim...
czytaj to!

strona (1) (2) (3)


Korfantego 10


Korfantego 10


Katowicka 12


Katowicka 12


Piłsudskiego 54


Piłsudskiego 45


Piłsudskiego 47


Piłsudskiego 43


Rostka


Rostka


zabudowania KWK Rozbark


zabudowania KWK Rozbark


zabudowania KWK Rozbark


zabudowania dawnej Huty Bobrek

autor: Piotr Studziński
pierwsza publikacja: 27 kwietnia 2011
uzupełnienie: 12 listopada 2011

Stan faktyczny (2011)

Od powstania pierwszego artykułu o bytomskich ruinach minęły już ponad dwa lata. Jak wygląda Bytom w roku 2011? Takie dzielnice jak Stolarzowice, Górniki, Osiedle na Wzgórzu, Stroszek, nowa część Miechowic i przeważająca część Szombierek nie różnią się zasadniczo od reszty kraju. Osiedla z wielkiej płyty z lat 1970-1990  znajdują się w dobrym stanie, a część bloków została poddana  termomodernizacji. Zabudowa złożona z domów jednorodzinnych, która dominuje w dzielnicach północnych także wygląda normalnie. Bytom, jak na górnośląskie miasto, posiada spore obszary leśne.

O historycznej wartości miasta decydują w głównej mierze XIX wieczne kamienice, których wyjątkowa różnorodność stawia Bytom w czołówce polskich miast ze względu na ich wartość historyczną. Na terenie Bytomia znajduje się niemal pełny przekrój trendów architektury przełomu XIX i XX wieku, począwszy od stylów historyzujących, poprzez modernizm i secesję na ekspresjonizmie i funkcjonalizmie skończywszy. Co jest zatem przyczyną kiepskiego wizerunku Bytomia, skoro nie jest to architektura jego tkanki miejskiej?  Bytom to miasto kontrastów - obok wyremontowanych budynków (stanowiących  zdecydowaną mniejszość) stoją zdewastowane ruiny lub domy wymagające natychmiastowych remontów, na które pieniędzy nie ma. Prywatni właściciele oraz wspólnoty mieszkaniowe remontują obecnie część kamienic i sporo bloków, ale jednocześnie, w tym roku, do czerwca miały miejsce już trzy katastrofy budowlane, a kolejne wydają się kwestią czasu. Rok 2011 okazuje się wyjątkowo pechowy, bo z powodu działalności KWK Bobrek 600 osób zamieszkujących 28 domów w dzielnicy Karb musi je opuścić, ponieważ grożą zawaleniem.

Największy problem miasta (a także Górnego Śląska) to bardzo zły stan techniczny ponad lub blisko stuletnich kamienic w takich dzielnicach jak Śródmieście, Rozbark, Bobrek, Łagiewniki i Karb oraz dużej części ocalałych zabudowań poprzemysłowych po zlikwidowanych hutach i kopalniach węgla kamiennego. To nie tylko moje spostrzeżenie, lecz wnioski urzędników miejskich, a stosowne dokumenty dostępne są na stronie internetowej magistratu. Wiele kamienic nie było remontowanych od dziesięcioleci, a ich odrapane i popękane ściany robią przygnębiające wrażenie. Zniszczone dachy, odpadające ozdobniki i dykty w otworach okiennych to częsty widok, który najbardziej boli w centrum miasta, bo przecież z założenia to ma być jego reprezentacyjna część. W Bytomiu istnieje duża liczba pustostanów, która czeka na kupca lub posiada nieuregulowany stan prawny i  popada w ruinę. Opracowany przeze mnie spis obiektów budowlanych wyludnionych lub wyłączonych z użytku gospodarczego pokazuje, że w Bytomiu znajduje się ponad 80 miejsc adresowych, pod którymi znajdują się opuszczone kamienice oraz około 50 miejsc, gdzie znajdujemy opuszczone oficyny. Niektóre oficyny posiadają więcej niż jeden budynek w takim stanie.

Zabudowa w centrum, szczególnie na takich ulicach jak Piekarska, Piłsudskiego, Żeromskiego, Smolenia, Jagiellońska, Katowicka i Kwietniewskiego posiada wiele budynków oficynowych (jak i od strony strony ulicy również) w fatalnym stanie. Oficynowe pustostany można znaleźć nawet w bramach reprezentacyjnej ulicy Dworcowej. Jestem skłonny stwierdzić, że zdecydowana większość tych podwórek nigdy nie doczeka się remontu i trudno się dziwić, skoro fasady budynków również wymagają renowacji, a z pewnością one będą mieć priorytet. Podwórka, szczególnie te zamknięte ze wszystkich stron, mimo że czasem ciekawe i tajemnicze są pewnym przekleństwem tego miasta, ponieważ to tam znajduje się najwięcej wszelkiej maści odpadów, od gruzu poczynając - przez bezczelnie pozostawione worki ze śmieciami - na starych kanapach i fotelach kończąc. To tam najczęściej czuć zapachy, o których wolelibyśmy zapomnieć. W różnych miejscach miasta znajdują się zaniedbane lub zrujnowane segmenty parterowe kamienic, zazwyczaj po zlikwidowanych sklepach lub punktach usługowych, które najbardziej rzucają się w oczy przejeżdżającym tam kierowcom oraz przechodniom.

Najbardziej eksponowaną i najbardziej znaną ruiną w Bytomiu była do niedawna kamienica z 1898 roku zaprojektowana przez berlińskiego architekta, mieszcząca się na rogu ulic Chorzowskiej i Katowickiej. Właścicielka, po odkupieniu kamienicy od miasta w 2004 roku, nie spełniła swoich obietnic o remoncie oraz wielokrotnie złamała prawo, nie dbając o stan techniczny obiektu. Obciążono ją licznymi karami, zamknięto pas ruchu na pobliskim skrzyżowaniu i nic to nie dało. Po 7 latach PINB wydał decyzję wzywającą do natychmiastowej rozbiórki, która odbyła się w tym roku (2011). Jak to często bywało w przeszłości, być może chodziło tylko i wyłącznie o teren pod budynkiem. Warto nadmienić, że trzy inne, położone obok siebie kamienice należące do tej pani zostały już wcześniej wyburzone - cóż za zbieg okoliczności... W razie katastrofy budowlanej budynek mógł zabić wiele osób, na przykład pasażerów tramwaju przejeżdżającego ulicą Katowicką.

Obiegowa opinia wśród mieszkańców głosi, że najbardziej zapuszczoną dzielnicą Bytomia jest Bobrek, którego zabudowa zdominowana jest przez nieremontowane od lat budynki z cegły. Przez lata lokowano tam najbiedniejszych mieszkańców Bytomia. Czy aby na pewno jest to obraz nędzy i rozpaczy bez perspektyw na normalność? Czysto teoretycznie rzecz ujmując, nie. Nowa Kolonia Robotnicza i przylegająca do niej pozostała część osiedla z początku XX wieku wpisana jest do rejestru zabytków, jako obiekty szczególnie cenne, co pozwala na ubieganie się o dofinansowanie z Urzędu Wojewódzkiego, właściwego Ministerstwa oraz UE. O ile jej zabudowa jest bardzo zaniedbana, a trzy kamienice znajdują się w stanie ruiny, o tyle założenie urbanistyczne osiedla pozbawione zabudowy oficynowej jest jego niewątpliwym plusem i ułatwi renowację, przy założeniu, że domy te przetrwają próbę czasu, co do czego można mieć poważne wątpliwości. Fatalny wizerunek dzielnicy współtworzą tereny po byłej Hucie Bobrek i te bezpośrednio z nimi sąsiadujące (ulice Pasteura, Stalowa, Noskowskiego). Gruzowisko, jak było dwa lata temu, tak jest i teraz tematem przewodnim rzeczywistości ocenianej oczyma mieszkańców okolicznych  familoków. Proces wyburzania poprzemysłowych budynków na terenie po hucie, w wolnym tempie, ale jednak postępuje. Zapewne po kilku/kilkunastu latach będzie to sporych rozmiarów obszar inwestycyjny, jeśli rzecz jasna pod takowy zostanie przygotowany. Kwartał ograniczany ulicami Pasteura, Stalową i Piecucha to miejsce niezwykle klimatyczne, które zachowało się unikatowy, robotniczy charakter, a także rzadki drewniany - niestety zrujnowany - kościółek.

Podobnie rzecz ma się z zabytkowym osiedlem Kolonia Zgorzelec, które wciąż czeka na cud w postaci rewitalizacji. Aż 14 domów to pustostany, z których część znajduje się w bardzo złym stanie technicznym. Część z nich pozbawiona jest zabezpieczeń. Również i tutaj nie ma oficyn, co znacznie upraszcza ewentualne remonty. Deweloperzy nie kwapią się jednak do inwestycji na tym terenie, a Gmina Bytom nie ma konkretnej wizji i pomysłu na ratowanie zabudowy osiedla. Nieopodal osiedla przepływa rzeka Bytomka, na temat której krążyły do tej pory niezbyt pochlebne opinie. Pojawia się jednak szansa na zmianę tego stanu, a jej pierwszym krokiem niewątpliwie jest rewitalizacja jej fragmentu wraz z przyległym otoczeniem: teren został uporządkowany, pojawiły się ścieżki spacerowe oraz drewniany mostek.

W dalszym ciągu brakuje inwestycji na terenach po zlikwidowanych zakładach przemysłowych. Wyjątkiem od tej sytuacji są tereny po Hucie Orzeł Biały, gdzie udało się uratować większość poprzemysłowych zabudowań, a część z nich doczekała się renowacji. Ruiny KWK Rozbark, które znajdują się przy głównej drodze wlotowej do Bytomia od strony Chorzowa, fatalnie wpływają na odbiór miasta przez przejeżdżające tą drogą osoby. Temat ogrodu i zabudowy mieszkaniowej mającej powstać w tym miejscu przycichł. Wartościowe architektonicznie zabudowania uratowano od zagłady, dokonując wpisu do rejestru zabytków oraz zatrudniając ochronę, jednak inwestorzy nie pchają się drzwiami i oknami. Gdy jakiś czas temu pewna firma zakupiła zabytkową wieżę wyciągową Szybu Krystyna, prezentując projekt adaptacji na cele hotelowe, wydawało się, że będzie to sztandarowy pomnik rewitalizacji nieruchomości pokopalnianej na Górnym Śląsku. Właściciel otrzymał niewielką pomoc finansową od wojewódzkiego konserwatora zabytków i łącznie planowano przeznaczyć milion złotych na wstępne prace. Oglądając wieżę z perspektywy przechodnia, nie widać jak dotąd żadnych zmian. Oby pojawiły się wkrótce.

Część obiektów budowlanych na terenie byłej Huty Zygmunt nadal stoi pusta i niszczeje (w tym unikatowa wieża wodna). Jak wyżej wspomniałem, na obszarze po byłej Hucie Bobrek kontynuowane są wyburzenia. Nieopodal, na Polach Szombierskich, naprzeciw ulicy Żwirowej niebezpieczne ruiny poprzemysłowe wciąż czekają na rozbiórkę. Okolice Elektrociepłowni „Szombierki” (w kierunku ulicy Konstytucji) dalej przypominają krajobraz po zamachu terrorystycznym i są miejscem spotkań konsumentów tanich trunków alkoholowych. Około dwustumetrowy ciąg opuszczonych i zdewastowanych budynków na kształt warsztatów w okolicy ulicy  Popiełuszki w Karbiu i zatopiona fabryka prefabrykatów betonowych przy ulicy Celnej nadal straszą i generują realne zagrożenie.
 

strona (1) (2) (3)

zobacz artykuł z 2009 roku


| start | czytaj to! | spis budynków | galeria | klatki schodowe | wnętrza | Chorzowska 2 | ludzie |
 | po remoncie | wyburzone | referendum | filmy | krótko | media | księga gości | FAQ | linki | autor |


© 2009-2012 Piotr Studziński |  www.ruiny.bytom.pl