BYTOM - miasto moje, a w nim...
część piąta - Bobrek, Karb, Szombierki

(1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)



Bobrek - ul. Piecucha


Bobrek - ul. Żwirowa


Karb - ul. Celna


Karb - ul. Celna


GKS Czarni Bytom


Karb - lokomotywownia


Karb - wąskotorówka


Okolice EC Szombierki


Szombierki - dawna kopalnia

autor: Piotr Studziński
pierwsza publikacja: 2 września 2009
ostatnia modyfikacja tekstu (uzupełnienie): 28 listopada 2009
zdjęcia wykonane między 10 maja 2009, a 21 stycznia 2010

W przeciwieństwie do Łagiewnik, Rozbarku, czy Szombierek nie ma tu bloków z wielkiej płyty. Dzięki temu, sąsiadująca z Zabrzem dzielnica zachowała swój wyjątkowy, robotniczy klimat. Bobrek zajmuje całkiem pokaźny teren i w przeciwieństwie do Kolonii Zgorzelec, jest gdzie pochodzić. Można odnieść wrażenie, że czas tutaj się zatrzymał albo wręcz się cofa, zabierając ze sobą kolejne elementy krajobrazu. Czytałem ostatnio artykuł pt. „Brzydota Bytomia ma przyciągnąć turystów”, gdzie między innymi napisano: „Obwieścili zbudowanie hostelu w robotniczej dzielnicy, Bobrku. Turyści mieliby tam odpocząć po trudach zwiedzania i poznać miejscowe obyczaje.”[18] Z całym szacunkiem dla autora, ale to jest co najmniej niepoważne podejście. Jakie „obyczaje” chcecie poznać? Naprawdę jesteście gotowi, aby je poznać? Zatrzymajcie się na moście prowadzącym na Karb i spójrzcie w dół, w prawą stronę, to zobaczycie codzienny obyczaj części mieszkańców.

Kończąc szeroko przedstawiony temat tej dzielnicy, nie mogę powstrzymać się przed zacytowaniem opinii uznanej dokumentalistki Lidii Dudy, która poświęciła sporo czasu na poszukiwanie prawdy o tym miejscu: „Dziś Bobrek jest ruiną. Wszyscy naokoło biedują, kradną węgiel, chodzą na złom, tam, jeżeli nie zarobisz, to możesz umrzeć z głodu. Gdybym tam mieszkała, zaczęłabym pić. Bo tam jest beznadzieja, tam nie ma punktu zaczepienia, żeby się odbić od dna. [19]” Pomyśleć, że dzielnica ta w latach osiemdziesiątych należała do najbogatszych dzielnic naszego miasta...

„Utrzymujące się presje szkód górniczych (obejmujących ponad 1/3 powierzchni miasta) na terenach zurbanizowanych.[3]

Napomknąłem wcześniej przelotnie o Karbiu, dzielnicy Bytomia, której również do najpiękniejszych zakątków na Ziemi nie można zaliczyć. Od strony Kopalni Bobrek pozostało już niewiele starych ceglanych kamienic. Dwie z nich, przeznaczone do rozbiórki mieszczą się przy ulicy Czackiego 2 oraz 2a. Położne tuż przy torach kolejowych domy - własność PKP - w których każde jedne okno nie posiada szyb oraz towarzyszące im pomieszczenia gospodarcze nie są w żaden sposób zabezpieczone przed odwiedzinami ludzi. Wejść może tam każdy, co zapewne nie jest aż tak poważnym problemem, aby się nim zająć. O ile teoretycznie i na papierze, we wspomnianych wcześniej kamienicach nikt nie mieszka, o tyle w dwóch kolejnych, zlokalizowanych w pobliżu skrzyżowania ulicy Konstytucji z Miechowicką/Wrocławską, owszem, znajdują się rezydenci. Jednej z nich – żółty, dwupiętrowy budynek - poświęcono jakiś czas temu osobny, smutny artykuł.[7] Naprzeciwległy, podparty drewnianym rusztowaniem (kolejny element bytomskiej architektury współczesnej) również znajduje się w fatalnym stanie: rysy na jego ścianach widoczne są na fasadzie oraz od strony podwórka.

Całe osiedle „familoków” znajduje się między ulicami Celną, a Miechowicką, a ich stan pozostawia wiele do życzenia. U zbiegu ulic Młodzieżowej i Celnej rzuca się w oczy opuszczona szkoła, której część powierzchni wykorzystywana jest przez firmy. Jednak większa część, co szczególnie widać na zewnątrz jest mocno okaleczona, a okna zakryte kartonami lub zamurowane. Po drugiej stronie, przy ulicy Technicznej położony jest duży budynek dawnego BZUT-u (Bytomskich Zakładów Urządzeń Technicznych), obecnie w totalnej ruinie. Stąd, można skierować swe kroki pod estakadą ku drodze spacerowej prowadzącej z Karbia na „Kleinfeld”. Jest to teren wybitnie zdewastowany: na długości około 200 metrów rozciągają się zrujnowane zabudowania przemysłowe – jakieś hale, warsztaty, jest nawet piętrowy budynek. W niektórych miejscach dziury w ceglanych ścianach są tak wielkie, że można przez nie zajrzeć do środka, by zobaczyć... a może lepiej nie zaglądać? Zbaczając ze ścieżki i podchodząc do murów, można się zdziwić, gdy z „gulika” (studzienka kanalizacyjna) syknie smrodliwy gaz, po którym zbiera się na wymioty. Jakoś nie mam ochoty wnikać w jego skład chemiczny.

Kierując się w stronę Dąbrowy Miejskiej, napotkamy na atrakcję wędkarską Bytomia: Bytomską Wenecję lub Bytomską Atlantydę – nazewnictwo do wyboru. Ów „cud natury” powstał w wyniku zalania terenu zakładu prefabrykatów betonowych. Przez nasyp kolejowy przesiąka woda z pobliskiego zbiornika osadowego. Efektem jest zbiornik wodny, z którego wystają resztki betonowych zabudowań. Jego brzegi gęsto pokryte są różnej wielkości gruzem, deskami i śmieciami. Tak, jak w przypadku gołębi zamieszkujących ruiny kamienic, także i tutaj fauna bytomska rozwijała się bez przeszkód: można było dostrzec łabędzie, kaczki i ryby, by wymienić kilka gatunków. Całkiem niedawno poszerzono kanał odprowadzający wodę, co sprawiło, że opadła ona prawie całkowicie, odsłaniając niewidoczne do tej pory, znajdujące się na dnie „skarby”.

W pobliżu ulicy Wrocławskiej mieścił się kiedyś stadion GKS Czarni Bytom, dziś są tam już tylko jego resztki. Szkoda, pewnie przydałby się okolicznym mieszkańcom do celów rekreacyjnych. Szczególnie smutną okolicą jest nie tak odległy od stadionu rejon stacji kolejki wąskotorowej Bytom-Karb, położonej niedaleko ulicy Składowej. Większość budynków to ruiny, część jest zamurowana, część w rozsypce. Uwagę zwraca opuszczona wieża wodna żółtego koloru, którą za punkt obserwacyjny, albo i mieszkalny obrały sobie - jakżeby - inaczej, bytomskie gołębie. Części warsztatów udało się przetrwać, a wprawny obserwator dostrzeże kilka lokomotyw i wagonów. Najbliżej płotu stoi bardzo ładna, stara lokomotywa, niesprawna jak sądzę z oględzin wizualnych. Na torach, dogorywają nieużywane wagony pasażerskie, towarowe i wózki węglowe, w których wyrosła już bujna trawa. Górnośląskie Koleje Wąskotorowe – zabytek techniki - potrzebują ratunku. Mile widziana jest pomoc wolontariuszy w różnym zakresie. Jeśli któryś z czytelników dysponuje wolnym czasem i chciałby pomóc, więcej informacji znajdziecie pod adresem: www.gkw.pl

Pamiątki po czasach świetności przemysłu ciężkiego

Trochę dalej, poza Karbiem, na przedłużeniu ulicy Celnej, w Dąbrowie Miejskiej, na terenach byłej żwirowni lub piaskarni, znajduje się firma handlująca materiałami budowlanymi, a poza jej terenem, częściowo zarośnięte – przyroda jest jednak niesamowita, poradzi sobie z każdym tworem ludzkich rąk! – betonowe ruiny. W skład tego „kompleksu” wchodzi kilka dużych budynków oraz wysoki komin. Komin, to żadna nowość w górnośląskim krajobrazie, ale egzystencja tego konkretnego egzemplarza powinna zostać czym prędzej zakończona, zanim dyndające na wysokości luźne metalowe elementy spadną komuś na głowę. Nie jest to miejsce położone w jakiejś głuszy, tędy chodzi na skróty sporo osób, więc zagrożenie jest realne. Około dwustu metrów dalej usytuowana jest stacja kolejowa Bytom Północny, którego okolica jakby nie patrzeć jest brzydka: wyłączony z użytkowania budynek PKP, nieużywany most kolejowy ze zdemontowanym torowiskiem i betonowe zabezpieczenie zboczy po bokach przebiegającej dołem jezdni nie pasują do leśnego otoczenia.

Od jakiegoś czasu mówi się o rewitalizacji obszaru po dawnej Kopalni Szombierki w dzielnicy o tej samej nazwie. Według publikowanych informacji mają tu powstać mieszkania, hotel oraz pole golfowe, a na potrzeby tego projektu planuje się wykorzystać unikatowy na skalę europejską czy światową nawet, wybudowany w latach 20-tych ubiegłego wieku, modernistyczny Szyb Krystyna. Pomysł godny pochwały, oby jego realizacja przebiegła szybko i sprawnie. Równie cennym zabytkiem budownictwa przemysłowego jest Elektrociepłownia Szombierki[20] z 1920 roku, której unikatowa ceglana bryła dominuje w krajobrazie okolicy. Obecnie, z uwagi na marginalne znaczenie energetyczne, jej pomieszczenia zmieniają charakter i wynajmowane są chętnym przedsiębiorcom. Miejmy nadzieję, że liczba inwestycji będzie wystarczająca do utrzymania obiektu i że nie podzieli on losu poprzedników. Typowy śląski klimat poczuć jeszcze można w starej części dzielnicy, na obszarze ograniczanym ulicami: Orzegowską, Adolfa Piątka, Frycza-Modrzewskiego oraz Zabrzańską. To, co przetrwało do 2009 roku, również wymaga szybkiej reakcji konserwatorskiej.

(1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)


| start | czytaj to! | spis budynków | galeria | wnętrza | Chorzowska 2 | ludzie | po remoncie | wyburzone |
 | filmy | krótko | media | księga gości | FAQ | linki | informacja |


© 2009-2011 Piotr Studziński |  www.ruiny.bytom.pl