BYTOM - miasto moje, a w nim...
część pierwsza - wstęp

(1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)



Centrum, ul. Kwietniewskiego


Centrum, ul. Kwietniewskiego


Centrum, ul. Żeromskiego


Centrum, ul. Piekarska


Centrum, ul. Piekarska


Centrum, ul. Smolenia


Centrum, Aleja Legionów


Centrum, ul. Gliwicka


Centrum, ul. Korfantego

 

autor: Piotr Studziński
pierwsza publikacja: 2 września 2009
ostatnia modyfikacja tekstu (uzupełnienie): 28 listopada 2009
zdjęcia wykonane między 10 maja 2009, a 21 stycznia 2010

Bez sensu jest udawanie, że czegoś się nie widzi

Możliwe, że mieszkańcy Bytomia w codziennej gonitwie i nawale obowiązków nie zastanawiają się nad obliczem swojego miasta, a może tak bardzo przyzwyczaili się do tego obrazu, że nie robi on już na nich żadnego wrażenia? Pragnę, aby przeglądający ten serwis bytomianie, osoby odwiedzające naszą małą ojczyznę, a także ci, którzy nigdy tu nie byli, ale interesują się losem tej ziemi, zastanowili się nad tym, co czytają i co widzą na załączonych zdjęciach. Spróbujcie odpowiedzieć sobie na pytania: Czy to jest normalne? Czy tak jest w każdym większym mieście? Czy to tylko wyjęte z szerszego, miejskiego kontekstu rażące w oczy wyjątki, nie mające większego wpływu na wizerunek miasta? Czy to tylko i wyłącznie „Warszawa” lub „Polska” jest winna temu, że Bytom wygląda tak, a nie inaczej? Czy w każdym mieście przemysłowym złomiarze i złodzieje okradający budynki funkcjonują na taką skalę?

Rozmawiając o tym projekcie z różnymi osobami, spotkałem się z głosami, że to, co planuję zrobić jest „bez sensu”, że „to i tak nic nie da i nic nie zmieni”, a i przyjaciół mi nie przysporzy. Dlaczego pokazywanie prawdy ma być „bez sensu”? Widoki tu przedstawione mogą nie być przyjemne, ale nie ja sprawiłem, że rzeczywistość przybrała taki, a nie inny kształt. Parafrazując wypowiedź pewnego zagranicznego artysty, mogę powiedzieć, że ja tylko pokazuję, jak to naprawdę wygląda, przedstawiam wszystko ze szczegółami i mam nadzieję, że przy odrobinie szczęścia znajdzie się ktoś, kto zmieni taki stan rzeczy, albo ktoś, kto zna osoby mogące dokonać zmian. Samo się nie zmieni, na pewno.

Polska, w granicach której położony jest Bytom, jest państwem demokratycznym. Artykuł 54 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej mówi, że: „każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.”[1] Regularnie uczestniczę w wyborach i głosowałem na obecnego Prezydenta Miasta. W związku z powyższym uważam, że mam prawo wyrazić własne zdanie na temat Bytomia i zwrócić się do osoby, na którą głosowałem, a która jest najważniejszą osobą na szczeblu samorządowym, z prośbą o chwilę refleksji nad poruszonym tematem. To nie jest bez sensu! Bez sensu jest udawanie, że czegoś się nie widzi i nie słyszy.

Było to miasto górniczo-hutnicze, w przeszłości bogate, dziś czasy dobrobytu mające za sobą

Kilkanaście lat temu, podczas wakacyjnego wyjazdu rozmawiałem z nowopoznanym kolegą z Pomorza. Kolega ten był rugbistą i odwiedził wcześniej Bytom. Pamiętam jak dziś jego słowa: „Tam wygląda jak po wojnie”. Słysząc to, poczułem zdumienie, zdziwienie, a może nawet złość. W mojej, nastoletniej wówczas świadomości, Bytom był normalnym miastem, o co mu więc chodziło? W 1997 roku, jako uczeń bytomskiej Szkoły Podstawowej nr 32 wziąłem udział w konkursie plastycznym: „Moje miasto, Bytom w Europie”, gdzie w swojej kategorii moja praca zajęła ex aequo drugie miejsce. Włożyłem wtedy dużo serca i czasu by w artystyczny sposób pokazać zabytki miasta. Jakże różne było przesłanie tamtego dzieła od mojej teraźniejszej publikacji. Inaczej postrzega się rzeczywistość, mając lat piętnaście, a inaczej będąc dwudziestosiedmioletnim mężczyzną.

Moje wizyty w centrum ograniczały się do ulicy Dworcowej, Placu Kościuszki i Rynku, a ich widok nie wzbudzał negatywnych emocji oraz głębszej refleksji. Przez lata, od czasu do czasu spotykałem się – czy to przez słowa znajomych, czy to w mediach – z treściami traktującymi o Bytomiu jako ruinie. Ludzie mają często tendencję do wyolbrzymiania zjawisk negatywnych i uogólniania ich na większą skalę; a obiektywność mediów, lekko mówiąc, była dla mnie mało satysfakcjonująca. Nie chcąc kierować się ogólnie funkcjonującym stereotypem, ale wiedząc równocześnie, że „różowo” nie jest, postanowiłem bliżej przyjrzeć się mojemu miastu.

Bytom prawa miejskie uzyskał w 1254 roku, ma zatem długą - jak na polskie warunki - historię. Położenie geograficzne wymusiło kierunek jego rozwoju – przemysł ciężki. Było to miasto górniczo-hutnicze, w przeszłości bogate, dziś czasy dobrobytu mające za sobą. Wydobywano tu srebro, cynk, ołów oraz węgiel. Duża koncentracja obiektów przemysłowych na stosunkowo niewielkiej powierzchni była cechą charakterystyczną Bytomia. Inną jego wizytówką była unikatowa zabudowa mieszkalna. Rok 1945 wydaje się być początkiem końca jego prosperity. Wybitnie destrukcyjna działalność Armii Czerwonej, wysiedlenia miejscowej ludności poza nowe granice Rzeczypospolitej, wywóz bytomian na wschód, a później zarządzanie państwem, regionem, miastem przez komunistyczne władze pogłębiły jego kryzys. Po roku 1989, poza restrukturyzacją przemysłu ciężkiego, która dopełniła czary goryczy oraz powstaniem sieci hipermarketów, również nie nastały znaczące, pozytywne zmiany i miasto pogrążyło się w letargu (lub przechodziło „okres transformacji”, jak woleliby rzec ludzie z niektórych kręgów). Bezrobocie w pewnym momencie sięgało ponad 20 procent, co nie sprzyjało podnoszeniu się z kolan.

Jak wygląda Bytom - miasto znajdujące się w pierwszej dwudziestce największych miast w Polsce - w 2009 roku? Istnieją ładne miejsca, przez pokazywanie których, miasto promuje swój wizerunek. To miejsca znane wszystkim mieszkańcom i bardzo cieszy, że takowe są. W mojej subiektywnej ocenie, ładne miejsca nie stanowią jednak większości. Być może mam zaburzone poczucie estetyki i skrzywiony odbiór piękna, a może istnieją ku temu rzeczywiste przesłanki? Nie jest jednak prawdą, że cały Bytom wygląda jak po wojnie! Nie chcę zostać źle zrozumianym. Treść tego artykułu jest bardzo precyzyjna. Określenie czegoś mianem „piękne” to rzecz gustu. Z całą pewnością Bytom był kiedyś pięknym miastem. Niestety, nie za czasów administracji Rzeczypospolitej Polskiej i jest to powód do wstydu.

„Ustala się zaliczenie obszaru Śródmieścia Bytomia do obszarów znajdujących się w stanie kryzysowym[4].”

Można spróbować zarzucić mi zbyt subiektywną ocenę sytuacji. Z myślą o takiej ewentualności przygotowałem kilka przykładowych cytatów z różnych jawnych dokumentów zatwierdzonych na przestrzeni lat przez Radę Miejską, których autorami są ludzie bardziej biegli ode mnie w ocenie rzeczywistości. „Jako zły należy określić stan zachowania większości czynszowej zabudowy z przełomu XIX i XX wieku. Budynki są silnie zniszczone (długotrwały brak remontów, wpływy szkód górniczych).”[2] „Duża ilość obiektów porzuconych.”[3] „Wysoki poziom degradacji terenów i obiektów miejskich.”[3] „Ustala się zaliczenie obszaru Śródmieścia Bytomia do obszarów znajdujących się w stanie kryzysowym.”[4] „Istnienie zaniedbanych osiedli miejskich.”[3] „Najbardziej zniszczone są zabytki przemysłowe, a w szczególności obiekty znajdujące się na terenach zlikwidowanych kopalń i hut (...) Procesy likwidacyjne zakładów przemysłowych powodują, że duża liczba zabytkowych zespołów przemysłowych uległa zniszczeniu”[2] „Nadkoncentracja terenów poprzemysłowych wymagających rekultywacji.”[3] Czy można zatem za zupełnie nieuzasadnione uznać wyniki niedawnego rankingu publikowanego w mediach, w którym Bytom ogłoszono „najbardziej odpychającym miastem[5]?

Spacerując po dawnej „perle Górnego Śląska”, z powodu różnych kolei losu, nie możemy cieszyć oczu średniowiecznymi zabytkami. „Dziś o historycznej wartości miasta decydują w głównej mierze XIX wieczne kamienice, których wyjątkowa różnorodność stawia Bytom w czołówce polskich miast ze względu na ich wartość historyczną. Na terenie Bytomia znajduje się niemal pełny przekrój trendów architektury przełomu XIX i XX wieku, począwszy od stylów historyzujących, poprzez modernizm i secesję na ekspresjonizmie i funkcjonalizmie skończywszy.[6]

W oczy rzuca się stan, w jakim znajdują się te budynki, a jest to stan w przeważającej większości kiepski. „Sto trzydzieści osiem spraw na trzy miesiące - ta liczba może przerazić, bo właśnie tyle budynków w Bytomiu stwarza zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi je zamieszkujących.”[7] Sporadyczne, jak na skalę miasta remonty, do tej pory nie zmieniły negatywnego obrazu miejskich kamienic. Warto jednak wspomnieć, że ich liczba stale się zwiększa, co daje nadzieję na przyszłość. Kondycja zabudowy mieszkaniowej w województwie śląskim, według badań Instytutu Rozwoju Miast jest najgorsza w kraju. To właśnie na Śląsku znajduje się najwięcej zrujnowanych kamienic.[8] Pan Prezydent Bytomia, Piotr Koj, komentując ten sam artykuł[9], przyznał, że sytuacja bytomskich kamienic jest dramatyczna i dodał: „Warto jednak pamiętać, że nie zawsze tylko u nas najgorzej i że nie wszędzie tylko miód”. W jakim mieście w Polsce powyżej stu tysięcy mieszkańców jest gorzej?

(1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)


| start | czytaj to! | spis budynków | galeria | wnętrza | Chorzowska 2 | ludzie | po remoncie | wyburzone |
 | filmy | krótko | media | księga gości | FAQ | linki | informacja |


© 2009-2011 Piotr Studziński |  www.ruiny.bytom.pl